binto | arwen | nimreli | aragorn | pleiades | esgael | hurin | keira | RSS
Tomasz Gancarz, gospodarz z Godzinowic pod Oławą znalazł na swym polu pocisk artyleryjski. Tego typu znaleziska w naszym powiecie są coraz częstsze.
– Na pocisk natrafiłem w czasie orania pola. Miał jakieś pół metra i był zakopany na głębokości 30 cm, na szczęście kilkaset metrów od zabudowań. Na powierzchnię wyciągnął go pług. To już drugi niewybuch na moim polu. Za każdym razem wzywam saperów – opowiada rolnik.
– Był to pocisk artyleryjski o kalibrze 85 mm. Uzbrojony, z zapalnikiem. Gdyby wybuchł, jego odłamki mogłyby poranić przypadkowych ludzi w odległości 800m. - mówi Przemysław Parol, dowódca patrolu rozminowywania. - A na ewentualność wybuchu trzeba być zawsze przygotowanym. Może nastąpić pod wpływem uderzenia, temperatury, nawet w trakcie przenoszenia. Dlatego akcje saperskie zawsze są prowadzone przy najwyższych środkach ostrożności – dodaje.
W Godzinowicach, hitlerowcy wszelkimi środkami bronili małej stacji kolejowej. Tak przynajmniej twierdzą najstarsi mieszkańcy wsi. - Na moim polu w czasie wojny rozbiły się dwa samoloty. Do tej pory moi pracownicy wykopują ich części. Podobnie jest z niewybuchami – wtóruje ich opowieściom Gancarz.
O niewybuchach pod Oławą pisaliśmy już w maju. Wtedy siedem metrów od domu, Władysław Kasiak z Jakubowic kilofem wykopał jeszcze większy pocisk, o kalibrze 105 mm.
Nie ma możliwości, aby saperzy przetrząsnęli okolicę w poszukiwaniu najpłycej zakopanych niewypałów. – Działamy jak pogotowie. Otrzymujemy zgłoszenie i wtedy interweniujemy. Tak jest już od 1956 roku – mówią.(
biustonosze - biustonosze duże rozmiary, biustonosze push up Prezenty ślubne uchwyty do blach spotkanie biznesowe maszyny pakujące
Tarasy Wózki Widłowe Rezerwaty praca Żory MC9090